Kindle na trudne czasy
Słowa „recesja”, „kryzys” i „depresja” odmieniane są w ostatnich tygodniach przez wszystkie przypadki. Są jednak branże i produkty, których słowa te nie dotyczą. Najlepszym przykładem jest Kindle – niewielkie urządzenie pozwalające kupować i czytać książki w wersji elektronicznej.
Produkt Amazona został wprowadzony na rynek pod koniec 2007 roku i od początku zyskał miano kultowego. Popyt był na tyle duży, że Amazon do kwietnia 2008 przyjmował tylko zamówienia, ponieważ zwyczajnie nie nadążał z produkcją. I to pomimo wcale niemałej ceny – 359$ za sztukę. Weźmy jednak pod uwagę, że przeciętna książka w wersji na Kindle w Amazonie kosztuje niecałe 10$ (przy normalnej cenie oscylującej wokół 25$). Oznacza to, że wystarczy kupić zaledwie 25 książek, żeby wydatek się nam zwrócił. Dobry sposób na oszczędności w domowym budżecie w czasie tzw. „kryzysu”.
Kindle 2 – skazany na sukces?
Sprzedaż drugiej generacji tego cacka rozpocznie się 24 lutego br, jednak Amazon już przyjmuje zamówienia. Co kryje się pod nazwą Kindle 2? Biała obudowa, duży wyświetlacz z 16 odcieniami szarości (tak, tu nie ma kolorowego wyświetlacza!), zaledwie 0,36 cala grubości (jest cieńszy od iPhone’a), waga 283 gramy oraz pamięć 2 GB pozwalającą na zgromadzenie ok. 1,5 tys. książek. Pełna obsługa sieci 3G umożliwia pobranie książki (lub czasopisma) z liczącej obecnie 230 tys. pozycji bazy Amazona w ciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund. Jeżeli znudzi nam się czytanie książki na ekranie, Kindle poczyta ją za nas – do wyboru mamy głos męski i kobiecy. No i jeszcze bateria, która wytrzyma 2 tygodnie bez ładowania… Czego chcieć więcej?
Jedyne, co nie uległo zmianie, to cena. Ale biorąc pod uwagę liczbę udoskonaleń należy to dodać do listy atutów :)
Nieoficjalne informacje mówią, że 10 % przychodów Amazona generuje sprzedaż elektronicznych książek i gazet w formacie Kindle. Nie wspomnę już o wpływie Kindle na powiększenie rynku mCommerce. Kto zwróci na to uwagę w czasie „kryzysu”? ;)
Kiedy w Polsce?
Kindle na razie jest sprzedawany tylko w USA i zapewne, podobnie jak w przypadku iPhone’a, przyjdzie nam poczekać na ten gadżet co najmniej kilka miesięcy. Miałem okazję widzieć to urządzenie w Polsce (pierwszą wersję) i przyznam, że robi wrażenie. I choć może nie jest to książka pachnąca papierem i farbą drukarską, to nie jest to także ebook czytany z laptopa. Jestem pewien, że Kindle znajdzie w Polsce grono wiernych fanów. Sam chętnie dołączę do tego grona :)
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter.
poniedziałek, 16 lut 2009, 08:54
Na książki pachnące papierem i farbą drukarską nie mam już w domu miejsca, więc czaję się na Kindle od dłuższego czasu. Teraz żałuję, że nie wykorzystałam okazji, gdy dolar kosztował 2 zł :/
poniedziałek, 16 lut 2009, 15:41
Jest jedna wada.
Najprawdopodobniej upuścisz na podłogę/chodnik i 1000 PLN „w plecy”…
poniedziałek, 16 lut 2009, 16:00
Przy dzisiejszym kursie dolara prawie 1400 PLN „w plecy” :/
Ma też drugą wadę: czy masz kupioną 1 czy 1500 książek z zewnątrz wygląda tak samo. Nie to co uginające się półki biblioteczki. Ale za to nie trzeba ich odkurzać ;)
poniedziałek, 16 lut 2009, 17:27
Jeszcze tylko pytanie czy męczy wzrok czy nie męczy. Jeśli nie męczy to już coś… ale zapachu farby drukarskiej to pewnie nie wydziela, prawda? :) powinni wprowadzić dodatkowo opcję zapachu książki :D
wtorek, 17 lut 2009, 14:56
Podobno nie męczy wzroku tak jak czytanie z ekranu. I da się czytać z niego przy jasnym słońcu, czego nie można powiedzieć o czytaniu z ekranu laptopa. Zapach farby drukarskiej będzie dodany pewnie w Kindle 3 ;) Od razu mogą dodać zapach wilgoci na półkach, kurzu itd… Wtedy już książka nie ma szans :)
środa, 4 mar 2009, 11:02
Amazon udostępnił aplikację dla iPhone, która umożliwia korzystanie z bazy Kindle: http://appleblog.pl/jak-amazon-strzela-sobie-w-stope-czyt-kindle-na-iphone