Użyteczność to nie tylko www
Wydarzenia kilku ostatnich dni przekonały mnie o tym, że czasami zapominamy (lub nie wiemy) o pewnych, wydawałoby się oczywistych sprawach. W tym przypadku chodzi mi o użyteczność serwisów internetowych.
Wg mnie błędem jest stwierdzenie, że użyteczny serwis to „tylko” porządnie zaprojektowany layout, sensownie dobrane funkcjonalności i dobrze napisany kod.
Co się dzieje jeśli strona jest użyteczna pod względem funkcjonalności, ale jej treść nie wnosi nic cennego? I nie chodzi tylko o poziom redakcyjny, ale także o to, czy np. aktualności faktycznie są aktualne. Czy ma sens umieszczanie newsów, które zajmują 50% miejsca na stronie głównej, jeśli pisane są co pół roku?
Może być gorzej?
Tak, może. Wtedy gdy zachwalamy coś na naszej stronie www, a w rzeczywistości jest to dalekie od prawdy.
Przykład pierwszy z brzegu
Szukałem serwisu, który zajmuje się wymianą opon samochodowych. Znalazłem stronę takowego w mieście, do którego się wybierałem. Witryna była zaprojektowana kilka lat temu, więc nie spodziewałem się niczego szczególnego.
Na jednej ze stron znalazłem komunikat: „Jesteśmy najlepsi w mieście”. Przekaz jest prosty – jesteśmy najlepsi, więc warto skorzystać z naszych usług. W takim razie nie ma się co zastanawiać, prawda? Tylko jak znaleźć numer telefonu? W końcu nie po to będę robił kilkaset kilometrów, żeby pocałować klamkę. Hmm, czyżby nr telefonu umieszczało się w najmniej oczekiwanym miejscu? W końcu znalazłem trzy – do trzech różnych placówek. Wybieram pierwszy z brzegu, najbardziej po drodze – cisza… Wybieram drugi – włączył się faks… Wybieram trzeci – to samo. Po 10 minutach jakimś cudem trafiam na numer komórki przedstawiciela handlowego. Niewiele myśląc dzwonię do niego i dowiaduję się dwóch rzeczy:
- Nie jest to najlepsza pora na rozmowę z nim, szczególnie gdy dowiaduje się, że nie jestem przedstawicielem innej firmy, tylko osobą prywatną.
- Do firmy nie da się dodzwonić, ponieważ mają tyle roboty, że nie ma kto odbierać.
Faktycznie, naj nie oznacza najlepszej obsługi klienta. Ale dlaczego na stronie są podane numery telefonów, które w sezonie nam się raczej do niczego nie przydadzą?
Przykład drugi
Nie umieszczanie informacji o specyficznych i często poszukiwanych informacjach na stronie z opisem produktu.
W moim przypadku, jeśli cena jest konkurencyjna, łapię za telefon i dzwonię by dowiedzieć się szczegółów (powodów, dla których szukanych informacji nie ma na stronie może być wiele).
Wracając do przykładu – zadzwoniłem i dowiedziałem się, że żeby otrzymać informację muszę złożyć zamówienie, a w polu „dodatkowe informacje” wpisać prośbę o podanie szukanych informacji. Pytam grzecznie, kiedy w takim przypadku otrzymam odpowiedź. Usłyszałem w słuchawce: „od 4 do 5 dni”. Dziękuję, postoję.
Morał
Jeśli chcesz, by Twoi klienci naprawdę Cię cenili i nie mieli większych problemów przy zakupie przez internet – ułatw im to. Zacznij od swojego podwórka: hali, programu do zarządzania produktami… Jeśli strona Twojego sklepu jest prześliczna i użyteczna, ale nie jesteś w stanie obsłużyć swoich klientów – najwyższa pora zadać sobie pytanie: „czy ja kupiłbym u takiego sprzedawcy?”.
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter.
Dodaj komentarz