Wybory + Internet = promocja firmy
Znalazłem dziś ciekawy przykład wykorzystania Internetu i tematyki wyborczej na potrzeby promocji… firmy budowlanej. Widywałem już kilka kampanii wirusowych bazujących na tematyce wyborczej, ale ta jest wyjątkowa bo wykorzystuje kilka narzędzi jednocześnie.
Wszystko zaczęło się od tego, że natrafiłem na reklamę kontekstową na jednym z serwisów informacyjnych. Zaintrygowała mnie, ponieważ link odsyłał do serwisu YouTube. No i mogłem zobaczyć człowieka, który zarobił milion w ciągu miesiąca. Kto by tak nie chciał? :)

Na YouTube filmik 30 sekundowy, nagrany amatorską kamerą. Do tego nazwa profilu „zapowiedziwsieci” sugerująca, że gdzieś znajdę dłuższy filmik. Tak też się dzieje. Zapowiedź kończy się linkiem odsyłającym do strony www.lucjanzgodabuduje.pl. Link można znaleźć także w opisie bezpośrednio pod filmem.
Przechodzimy na stronę docelową, a tu… firma budowlana Lucjan Zgoda :) Na prostej stronie znajdziemy informację co buduje Lucjan Zgoda oraz jak się z nim skontaktować. Oprócz tego znajdziemy dłuższy filmik (ponad 5 minut) w formie wywiadu niby-telewizji z właścicielem firmy.

Patrząc na ilość wyświetleń krótszego filmu (aktualnie 2747) oraz dłuższego (1957) należy ocenić, że pomysł jest jak najbardziej trafiony. Trzeba przy tym dodać, że filmy zostały umieszczone zaledwie 4 dni temu…
Dlaczego moim zdaniem warto pochwalić tą kampanię?
1. Dowcipnie wykorzystuje hasło jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich: „nagle w całej Polsce reklama mojej firmy” :)
2. Reklama Google pojawia się w kontekście informacji o wyborach, więc siłą rzeczy jest na czasie (przynajmniej do jutra)
3. Wykorzystany został kanał na YouTube, który jest jednocześnie stroną lądowania dla kampanii AdSense
4. Na stronie firmowej możemy zaznaczyć, że ją lubimy i jednocześnie zyskujemy efekt wirusowy na Facebooku
5. W wyszukiwarce też zadbano o reklamę – poniżej efekt po wpisaniu frazy „zgoda buduje”

Znaleźliście podobne przykłady wykorzystania wyborów do promocji firmy?
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter.
piątek, 2 lip 2010, 12:06
Jest jedno „ale”: zbieramy odwiedzających niekoniecznie zainteresowanych tematem budowy domów a raczej tzw. ciekawskich. Ile z nich okaże się zainteresowanych profilem działalności firmy? I co ważniejsze jak ma się koszt dotarcia do założonego targetu do całościowych kosztów wydanych na promocję?
:)
piątek, 2 lip 2010, 13:00
Piotrze, zgadzam się, że ta kampania trafia w dużej mierze do „ciekawskich”. Ale nazwę firmy raczej zapamiętasz na dłużej, a chodziło tu raczej o efekt wizerunkowy i wykorzystanie motywu wyborów, który już w poniedziałek będzie nieaktualny. Trudno po takiej kampanii spodziewać się od razu szturmu klientów :)