1

Edukacja, a raczej jej brak – czy wiesz, czym jest przeglądarka?


Dziś na blogu porneLa (nie, nie Pornola) znalazłem krótki wpis o tym, że ludzie nie widzą różnicy między przeglądarką a wyszukiwarką. Ponad tydzień wcześniej widziałem podobny tekst na blogu Tima Van Damme. Kilka dni później informacja w postaci artykułu pojawiła się na Wisdump. Wszystko przez Google oczywiście.

Google przeprowadziło „szybkie” badanie, które miało wykazać, czy ludzie korzystający z internetu wiedzą czym jest przeglądarka, i czy widzą różnice między przeglądarką a wyszukiwarką.

Nie zagłębiałem się w temat, ale grupa 50 badanych osób to niedużo, tym bardziej, że byli to przedstawiciele tylko jednego miasta Stanów Zjednoczonych. Niemniej sam pomysł i wyniki są ciekawe.

Dlaczego o tym napisałem? Z dwóch powodów:

  1. Trochę dziwi mnie fakt, że jeszcze jest nas (ludzi z branży internetowej) coś w stanie zadziwić. Ok, jako osobę spaczoną kwestią użyteczności i obserwacjami użytkowników dziwi mnie to może mniej. Widziałem już przypadki wpisywania adresu internetowego serwisu w polu wyszukiwania Google.
  2. Co tak naprawdę mówią nam powyższe „badania” przeprowadzone przez Google.

Jak dla mnie problem polega na tym, że większości z nas nikt nie uczył obsługi internetu, a nawet jeśli, to robili to ludzie, którzy sami nie do końca rozumieli temat. A co mają powiedzieć ludzie po 50-tym roku życia, którzy bardzo często zostali rzuceni na głęboką wodę?

Nie wiem jak wygląda teraz sytuacja w szkołach i czy jest jakiś konkretny program nauczania. Wiem jednak, że bardzo często jako firmy zajmujące się kreacją, tworzeniem i wdrażaniem serwisów internetowych musimy sami kształcić klientów. Bo jeśli nie my, to kto?


Comments 1

  1. Całkowicie się zgadzam ze wszystkim,a zwłaszcza z tym wiekiem po 50-tce.Rzeczywiście czuję się czasem jak wtedy kiedy myślałem,że się utopię,kiedy uczyłem się pływac.A mój ojciec,kiedy rzucal mnie na głęboką wodę,zdawał sobie sprawę,że jest przy mnie,choc,ja nie zawsze byłem przekonany,że ojciec nad wszystkim panuje.
    Przydałby się teraz czasami taki „ojciec”,który w razie mojego „tonięcia”(w morzu informacji i sposobów) wsparł by mnie biednego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *