Obrazek dekoracyjny

HEJT – jak sobie z nim radzić i nie pozwolić, żeby przejął kontrolę

hejt – jak sobie z nim radzić
Chcesz zarabiać więcej i skuteczniej? Zapisz się na nasz praktyczny newsletter, w którym pokazujemy sprawdzone strategie dla przedsiębiorców i autorów.
Zapisuję się

Jak to się stało, że „hejt” przestał być wykrzyknikiem skierowanym do konia ciągnącego wóz, a stał się zjawiskiem trudnym do ujarzmienia? Jeszcze wiek temu w ten sposób woźnica nakazywał zwierzęciu skręt w prawo. Nic nadzwyczajnego, zwykła komenda – skręcamy i jedziemy dalej. A teraz? Mowa nienawiści przykryta jakże doniosłą „wolnością słowa i wyrażania własnej opinii”. 

Przecież może mi się coś nie podobać, prawda? 

Mogę mieć inne zdanie, co nie? 

W końcu nie jesteśmy klonami, każdy ma inną perspektywę, a ja mogę ją pokazać!

No, nasz drogi czytelniku, mamy nadzieję, że to wiesz, ale… nie do końca tak to wygląda. Social media to ciemna widownia, na której hejterzy tchórzliwie się chowają, rzucając negatywnymi komentarzami w Twoim kierunku. A Ty, jako twórca i aktor na scenie oświetlonej reflektorami jednocześnie, musisz wiedzieć, jak nie pozwolić im na stanie się częścią Ciebie i tego, co robisz. 

Co to znaczy hejt?

Odpowiadając na pytania ze wstępu: TAK, odbiorcy mają prawo mieć inne zdanie, ale NIE, nie mają prawa atakować nim osób, które myślą inaczej. Opinia nigdy nie powinna stać się bronią – ona nie ma ranić, ma jedynie pokazać czyjeś zdanie. W momencie, w którym zaczyna opierać się na „ja” internetowego twórcy, nie jest już opinią – jest po prostu agresją.

I choć wydaje się to oczywiste, to wielu twórców, którzy z nami współpracują, mierzy się z mową nienawiści każdego dnia – w mniejszej lub większej skali. 

Hejt nie ma sensu. 

Hejt jest zawsze osobowy.

Hejt ma na celu zranienie, upokorzenie i zdeptanie odbiorcy.

Hejt w mediach społecznościowych, czyli ich słowa, nie Twoja tożsamość

Lukrecja – jedni kochają, inni nienawidzą. Kto ma rację? Kto ma gust? Kto jest oświeconą jednostką w tym temacie, a kto kompletnym ignorantem?

Tak się składa, że nie ma tutaj prawdy i kłamstwa, racji i błędu. Lukrecja po prostu jest, a Ty masz prawo jej nienawidzić lub kochać – w żadnej postawie nie ma nic złego. Problem pojawiłby się wtedy, gdybyś – jako naczelny miłośnik bądź hejter – zaczął umniejszać drugiej stronie.

Jak można nie lubić lukrecji! Co to za dziecinne kubki smakowe, żeby nie móc przełknąć nawet kawałka ani nawet nie chcieć spróbować!

Tylko lewaki jedzą lukrecję, śmierdzi tak jak oni i ich zapyziałe poglądy!

Gdzie sens, gdzie logika? Od kiedy upodobania smakowe jednych są ujmą na honorze dla drugich? Dlaczego czyjeś „lubię / nie lubię” miałoby podburzyć wewnętrzne ja innej osoby?

Tak samo jest z mową nienawiści w internecie. Gdybyśmy żyli w utopii, to te słowa pozostałyby tylko nic nieznaczącym zlepkiem liter (albo w ogóle by nie padły). Niestety, nawet najsilniejsi z nas potrafią stracić grunt pod nogami, kiedy pod wypieszczonym materiałem pojawi się hejt. A ten typ komunikatu ma to do siebie, że wbija się jak szpilka w najczulszy punkt. 

Cała praca włożona w content – nieważna.

Długi proces budowania konta od zera – nieistotny.

Wizerunek w social mediach – zarysowany.

(Przynajmniej na początku).

Tylko czy hejt pod Twoim postem czy rolką to część Twojej tożsamości? Czy to jedno hejterskie zdanie faktycznie obniża wartość Twojej pracy i wymazuje godziny spędzone nad treściami? 

Nie.

Skąd się biorą hejterzy?

Czy hejter może być nieświadomy tego, że jest hejterem? Czy jednak zawsze jest wyrachowanym snajperem? 

Nie jesteśmy psychologami, ale w pracy z twórcami internetowymi zauważamy pewną prawidłowość. Większość nienawistnych komentarzy działa jak haki wspinaczkowe – autor wbija go w szczelinę skały i podciąga się wyżej, i wyżej, i wyżej, aż dosięgnie jakiegoś bliżej nieokreślonego szczytu. Twórcy internetowi będą czuli każdy wbity hak. A nasi wspinacze vel hejterzy? Oni też je czują, ale inaczej – w końcu z każdym hakiem znajdują się nieco wyżej, być może nawet mają niezły widok, który mogą podziwiać. Zwłaszcza gdy po każdym wejściu wyżej pojawiają się nowi spektatorzy albo i wspinacze z tym samym celem. To dopiero zawody!

Hejt pozwala autorowi komentarza poczuć się lepiej – tak po prostu. Jeśli content twórcy w jakiś sposób pokazuje to, co sam chciałby mieć lub osiągnąć, to zadziała tutaj mechanizm lustra. Ty masz, a ja nie i czuję się z tym źle, więc Ty też poczujesz się źle.

Nienawistne? A i owszem. Czy ludzkie? Chcielibyśmy napisać, że nie, ale niestety – w każdym z nas to jest. Nie każdy z nas natomiast daje się w taki sposób ponieść złości, zazdrości, być może niekiedy też smutkowi. Jeśli posiada się narzędzia do samoregulacji, to widok osób, które są tam, gdzie sami chcemy być, będzie motywacją, a nie demotywacją.

Skąd więc biorą się hejterzy? Powstają z osób niezadowolonych ze swojego życia przy jednoczesnym braku chęci zmiany czegokolwiek. Bo łatwiej jest wrzucić hejterski komentarz, zrzucając z siebie całą odpowiedzialność za własny los, niż wstać, zmienić schemat i zacząć działać.

Twoja wina, Twoja bardzo wielka wina

Bo Ci się udało.

Bo pojechałeś na rejs na koło podbiegunowe.

Bo kupiłeś nowy samochód prosto z salonu bez kredytu czy płatności w ratach.

Bo regularnie coś wrzucasz w social mediach.

Bo nigdy sernik Ci nie opadł.

Bo dobrze wychodzisz na zdjęciach.

Bo masz uśmiech na twarzy.

I bo-, bo-, bo-, bo masz wszystko to, czego ja chcę, a nie mam!

Tak, to Ty i Twój kontent wywołały hejt. Czy Ty musisz wziąć za niego odpowiedzialność? Nie, bo Twój kontent faktycznie mógł być bodźcem, ale to nie Twoja wina, że odbiorca nie umie sobie poradzić z wewnętrzną bitwą, którą toczy ze sobą od – zapewne – wielu lat. Wracamy więc do tego, co już napisaliśmy wyżej – hejt nie jest częścią Ciebie. Hejt nie definiuje Twojej pracy, wiedzy czy doświadczenia. Definiuje jedynie autora nienawistnego komentarza.

Hejt to dowód na…

To, że robisz coś dobrze – być może już to kiedyś czytałeś/aś. Gdyby źle Ci szło, to hejter nie miałby co robić. 

No dobrze, ale ktoś może powiedzieć, że hejter czasami ma rację, bo wytknie błąd, bo zauważy tę szparę w skale.

Pewnie, że jego uwaga może być słuszna, ale to nie znaczy, że sposób przekazu jest akceptowalny. Zauważmy też, że im więcej wie się na dany temat, tym trudniej o podanie jednej, sprecyzowanej odpowiedzi, bo najczęściej takich po prostu nie ma. Odpowiedź „to zależy” to niemal zawsze dobra reakcja, ale odbiorcy nie lubią jej, bo nie mogą się w niej zaczepić. Social media przyzwyczaiły nas do znajdowania rozwiązań „na już”, o AI nie wspominając. A każdy temat, niezależnie od tego z jakiej branży by się wywodził, będzie miał warunki, które trzeba spełnić, żeby uzyskać konkretny efekt.

No bo jak to, „to zależy”? Dla hejtera to niewygodne. On chce przepis na sukces krok po kroku. Nieważne, że nie ma narzędzi albo predyspozycji, jak Tobie się udało, to on też chce, i to po linii najmniejszego oporu. A jak nie masz prostej instrukcji dla każdego, to znaczy, że nic nie wiesz, a ludziom wciskasz kit, za który pewnie jeszcze Ci płacą kupę forsy. A tfu! Zniknij, przepadnij w czeluściach internetu, tam gdzie Twoje miejsce, mierny pseudoinfluencerze.

Jak nie stracić celu z oczu, czyli jak reagować na hejt?

A niech stanie na klocka Lego, poślizgnie się na skórce od banana albo uderzy małym palcem w róg szafki!

A gdybym tak nie opublikował/a tej rolki? Gdybym nie napisał/a tego posta? Gdybym to wszystko rzucił/a i wyjechał/a w Bieszczady?

Nie tędy droga, chociaż te rozważania są zrozumiałe. Lęk przed odrzuceniem to jeden z pierwotnych lęków, więc za wszelką cenę chcemy go uniknąć. Równie normalna jest złość i wewnętrzne złorzeczenie na tych, którzy wybili Cię z równowagi (to znaczy dopóki, dopóty nie wylejesz tych emocji online, bo wtedy niczym nie będziesz różnić się od tego hejtera z sekcji komentarzy lub DM-ów).

Pamiętaj jednak, że hejter nie potrzebuje powodu – on zawsze go znajdzie: czy popełnisz błąd, czy opublikujesz perfekcyjny content. Dlatego powinieneś dalej brnąć w to, co zacząłeś – i bronić tego, nie karmiąc zbytnio hejtera, bo połechtania ego taka jednostka potrzebuje najmniej.

Odpowiadać na hejt, ignorować czy blokować? A może wszystko naraz?

Cóż, jak wyżej już wspomnieliśmy – to zależy 😉

W głównej mierze od tego, co jest zgodne z tym, kim jesteś i co zbudowałeś w mediach społecznościowych. Zarówno odpowiadanie na hejt, jak i ignorowanie czy blokowanie ma swoje dobre, i złe strony. Każda akcja, którą podejmujesz przeciwko hejtowi i hejterom powinna mieć wspólny mianownik, a dokładniej – Twój spokój i dobry wizerunek marki, którą stworzyłeś/aś. 

Ale rozważania na ten temat zajęłyby kolejne 8 tysięcy znaków ze spacjami, więc darmowy poradnik pt.„Viral + zasięgi = HEJT, Jak sobie z nim poradzić?” zostawiamy do pobrania. Opowiadamy w nim m.in. jak odróżnić hejt od krytyki czy hejtera od trolla. Spisaliśmy w nim również taktyki i odpowiedzi (gotowe do kopiuj-wklej), które możesz wykorzystać w swoich social mediach.

Co musisz zrobić? Wystarczy, że zapiszesz się do naszego newslettera, a e-book trafi na Twoją skrzynkę.

Miłej lektury!