Orchideli – być może słyszałeś już o Beacie, która pokazuje, że pieczenie wcale nie musi być trudne, a spędzanie czasu w kuchni może przynieść wiele radości. To właśnie razem z nią przeprowadziliśmy kolejną akcję z okazji Świąt Bożego Narodzenia, czyli świąteczny newsletter.
Jaki problem pojawił się na samym początku?
Orchideli ma dużą bazę odbiorców. To zaangażowana społeczność, która entuzjastycznie reaguje na każdy przepis – nawet taki, który jest zwykłym repostem. Spodziewaliśmy się więc sporego zainteresowania tegoroczną edycją kalendarza adwentowego. Jednak wiedzieliśmy też, że utrzymanie uwagi przez całe 24 dni będzie sporym wyzwaniem.
Zależało nam też na zwróceniu uwagi osób „spoza bańki”, a więc również tych cichych, którzy nie kliknęli nigdy „obserwuj”, ale wiedzą, co się dzieje – albo dlatego, że regularnie zaglądają do Orchideli, albo algorytm sam im te rolki podrzuca.
Jaki był cel świątecznego newslettera?
Nie chodziło o pobicie rekordów liczbowych. Nie chodziło też o nadzwyczajny CTOR. Zależało nam przede wszystkim na zebraniu wartościowych historii i na powiększeniu grupy newsletterowej o nowe osoby.
Nie bylibyśmy też sobą, gdybyśmy nie chcieli przekazać czegoś więcej. Cały pomysł zaczął się od rozmowy z Beatą i do tych kilku pytań:
- Czym są dla Ciebie Święta?
- Jakie uczucia Ci towarzyszą podczas przygotowań?
- Czy cały ten okres jest radosny, czy stresujący?
Poszukiwaliśmy odpowiedzi również w naszym zespole i poza nim. Wymieniliśmy się doświadczeniami i zauważyliśmy pewien schemat – dla wielu osób Święta to okres, w którym czują się przeciążeni. Często robią coś na ostatnią chwilę, zadania się mnożą, a czas ucieka… Gdzie więc czas na przeżywanie Bożego Narodzenia? Gdzie chwila dla rodziny? Gdzie moment dla siebie?
A tak się składa, że Beata ma pewną supermoc – umie pokazać najbardziej skomplikowane przepisy w banalnie prosty sposób. To była nasza odpowiedź: pokażmy ludziom, że przygotowania do Świąt nie muszą być pełne napięć. Zamiast tego, mogą być po prostu świetną zabawą i okazją do celebrowania całego miesiąca w określony sposób.
Jakie rozwiązania zastosowaliśmy w świątecznym newsletterze?
24 dni – 24 okienka – 24 pomysły na coś słodkiego i słonego
Jak utrzymać uwagę przez 24 dni? Tutaj dobry storytelling nie wystarczy. Potrzebowaliśmy marchewki – i to nie byle jakiej. To musiał być motywator najwyższej rangi, który będzie świecił się przed oczami odbiorców niczym złoty graal.
Postanowiliśmy więc zorganizować bardzo prosty konkurs. Odbiorcy musieli odpowiedzieć tylko na jedno pytanie (poza standardowymi „jak masz na imię?”): jak to się stało, że korzystasz z przepisów Orchideli?
Zaznaczyliśmy, że zależy nam wyłącznie na historiach od serca. Im więcej szczegółów, tym większa szansa na wygraną.
Za sam udział w konkursie każdy otrzymywał 5% rabatu na zakup dowolnego produktu w sklepie. Żeby jednak zdobyć większą nagrodę w postaci zestawu książek Orchideli (wraz z najnowszą częścią) z autografem, fartucha, notesu z przepisami na jabłeczniki albo zeszytu, trzeba było dać od siebie coś więcej.
Bardzo ważnym elementem było zatajenie daty konkursu – nie podaliśmy, w którym okienku pojawi się wyzwanie. Dzięki temu mogliśmy utrzymać uwagę wszystkich uczestników przez długi czas.
Jak promowaliśmy całe wydarzenie? Do bazy newsletterowej wysłaliśmy oficjalne zaproszenie do kalendarza adwentowego 29 listopada. Do tego dołożyliśmy 2 rolki na social mediach i kilka relacji.
Jakie efekty przyniósł świąteczny newsletter?
Rolki promocyjne osiągnęły kolejno 34 i 60 tysięcy wyświetleń. Dzięki nim do bazy przybyło ponad 1500 nowych osób.
Na początku, tuż po wysłaniu maili zapraszających oraz opublikowaniu pierwszej rolki, do grupy kalendarzowej 2026 dołączyło nieco ponad 200 osób. Trochę mało, ale nie zrażaliśmy się – kto nie odkładał zapisania się na jakieś wydarzenie na ostatnią chwilę niech pierwszy rzuci kamieniem. 1 grudnia, kiedy wrzuciliśmy rolkę informującą o starcie wyzwania, dołączyło już 2067 osób. Kolejnego dnia, grupa urosła do 3357. Następnego – do 3656. Całość zakończyliśmy z wynikiem 4694 odbiorców.
A jak wyglądał CTOR? Największy odnotowaliśmy na samym początku – przez 1 tydzień akcji kalendarzowej nie spadał poniżej 80%. Najniższy wynik wyniósł 56%, co traktujemy jako normalne zjawisko przy tak długo trwającym projekcie, którego punkt kulminacyjny (konkurs) ustawiony został dokładnie w połowie.
Wisienką na torcie była liczba zebranych historii – było ich ponad 500. Ponad 500 dobrowolnych odpowiedzi, które mogą być bazą do newslettera, relacji, postów czy rolek.
Wnioski i plany na przyszłość
Dokładnie 541 historii – tyle odpowiedzi uzyskaliśmy w ankiecie konkursowej. 541 perspektyw, którą trafią prosto w serce odbiorców. Większość z nich Beata wykorzysta w swojej komunikacji – w newsletterze, w postach, relacjach czy rolkach. Każda z nich będzie ramą do tworzenia kontentu, opartego na realnych doświadczeniach odbiorców. Tutaj nie ma zgadywania, tylko namacalne historie, które można kształtować w dowolny sposób. Nie ma większej wartości dla autora czy twórcy internetowego.
Chcesz zrobić coś podobnego, ale nie wiesz, od czego zacząć?
Newsletter może zarabiać, tak samo jak Twój Facebook czy Instagram. Musisz tylko wiedzieć, jak to ugryźć. A od tego jesteśmy my 😉 Więc jeśli chcesz nauczyć się, jak zarabiać na newsletterze, to nasz kurs z pewnością Ci się spodoba.